Do czasu, gdy nastał poranek, pierwsza fala odwetu rodziny Driscollów zakończyła się bez żadnych przeszkód.
Maurice poszedł spać dawno temu, nie kłopocząc się czymś tak banalnym. Biorąc pod uwagę siłę ognia, jaką wysłali, uważał, że Andrew nie ma żadnych szans.
W oczach Maurice'a wszyscy inni, poza samym Andrew, byli tylko bezużytecznym balastem.
Przed świtem Maurice został obudzony. "Tato, zeszłe






