Ronald warknął: "Jesteś tu sam i nazywasz to posiłkami? Logan, czy ty w ogóle zdajesz sobie sprawę, że właśnie skazałeś mnie na śmierć?"
Twarz Logana była obrazem niewinności. "Skazałem cię na śmierć? To niesprawiedliwe. Wykonałem rozkazy Andy'ego co do joty i przybyłem tu, by cię uratować. Masz w ogóle pojęcie, na jak wielkie niebezpieczeństwo się naraziłem, żeby tu dotrzeć?"
Ronald niemal straci






