Mario krzyknął: "A teraz chodź tu i padaj na kolana!"
Ronald drżał z czystej wściekłości i upokorzenia. Zmuszenie mężczyzny do klęczenia niczym nie różniło się od uderzenia go w twarz i naplucia mu w usta. Niemniej jednak, w obliczu presji sytuacji, odmowa nie wchodziła w grę.
Powtarzał sobie, że prawdziwy mężczyzna wie, kiedy się pokłonić, a kiedy stać dumnie wyprostowanym. Andrew przysporzył mu






