Rzeź trwała, a w oczach Andrew migotał karmazynowy blask.
Ośmiu królów sztuk walki ze sprzymierzonych sił rodziny Driscollów dostrzegło, że sytuacja staje się rozpaczliwa, i rzuciło się do ucieczki.
Andrew parsknął chłodno i przeskoczył nad tłumem. Jednym uderzeniem dłoni zmiażdżył najbliższego króla sztuk walki, malując bramy krwią.
George i pozostali byli podekscytowani, a na ich twarzach malo






