Andrew powiedział spokojnie: – Jednak walki nie przeniosą się do Blumedale tutaj, w Gabo Creek. Pojadę do Chetvine albo w inne miejsce, jeśli zajdzie taka potrzeba, i sam wyrównam te rachunki.
Derek wyglądał na winnego. – Nie chodzi o to, że się boję, ale rodziny w Chetvine to nie są zwykli wrogowie. Jeśli sprawy tam wybuchną, nie będę w stanie ci zbytnio pomóc.
Andrew uśmiechnął się szczerze. – B






