Andrew powiedział: – W porządku, panno Phelan, proszę za mną.
Ponieważ w sali było zbyt wiele par oczu i nie miał pojęcia, czego chce Luna, zaprowadził ją na górę, na balkon na drugim piętrze Willi Serenity.
Luna rozejrzała się od niechcenia i uśmiechnęła się. – To miejsce robi wrażenie.
Andrew rzadko widywał jej uśmiech, co wprawiło go w zdumienie. – Teraz nikogo tu nie ma, panno Phelan. Jeśli ma






