W okrągłym salonie Andrew w końcu poznał szefa baru, Jacka Mossa. Był to gruby facet w średnim wieku, łysy, o małych, świdrujących oczkach i bez brody. Każdy z jego grubych palców błyszczał od pierścieni: złotych sygnetów, kamieni, wyrzeźbionych czaszek i wielu innych.
Ten tandetny widok aż krzyczał o przepychu, do tego stopnia, że Andrew omal nie roześmiał się na ten widok.
Dwaj strażnicy szybko






