Rocco wymamrotał, patrząc na pistolet: – Z tą zabawką wszyscy będą się kłaniać – nieważne, kim są.
Nie zauważył lodowatego spokoju w spojrzeniu Andrew, który w ogóle nie był przestraszony bronią.
Gdy Juan i jego ludzie zabrali Andrew, jeden z członków gangu z South City, drżąc, wyszedł z kryjówki.
Szybko wybrał numer i zameldował: – Panie Garner, mamy kłopoty – pan Rocco z East Side właśnie zabrał






