Chwytając za koszulę, schowałam się za drzewem i zmieniłam postać, zanim ją założyłam. Zajęło to tylko kilka sekund, ale pozostałam za drzewem, zbierając myśli. Nie atak mnie niepokoił, ani krew, ani ciała leżące na ziemi. To, co powiedział, o mnie. Głęboko oddychając, wróciłam na pole bitwy.
„Co się stało?” – rozległ się gniewny, donośny głos Alfy Marca.
Alec mnie zobaczył i skinął, żebym posz






