"To nie pierwszy raz." Próbowała się usprawiedliwić.
"To nie pierwszy raz, kiedy jesteście zarówno utrapieniem, jak i wybawieniem życia." Odpowiedziałem i wszedłem do kuchni. Alec stał przy kuchence i nakładał ziemniaki z serem na talerz. "W spiżarni wisi fartuch, jeśli go potrzebujesz."
"Podam ci jedzenie w misce dla psa." Alec wymachiwał w moją stronę szpatułką.
"Taki spięty." Usiadłem na stołku






