Klub trząsł się od basu, gdy podjechaliśmy. Nie pamiętałam nawet, kiedy ostatni raz tu byłyśmy. Wydawało się, że minęły lata. Cała papierkowa robota została przekazana wataże, a nie barowi, i zatrudniliśmy dyrektora generalnego do nadzorowania codziennych czynności, więc nie było powodu, żebyśmy tam bywali. Teraz, kiedy tu byłam, odrobina podekscytowania sprawiła, że się uśmiechnęłam… tylko trochę






