Moja młodzieńcza skóra była teraz pokryta bliznami, wgłębieniami i niedoskonałościami. Z każdym zdjętym opatrunkiem odsłaniane były nowe okropności. Wzór łańcuchów był bardzo wyraźny, każde ogniwo. Czerwona, rozogniona i podrażniona skóra była teraz moim wyglądem.
– Wszystko jest jeszcze w stanie zapalnym. Jak tylko opuchlizna zejdzie, nie będzie tak czerwone – pielęgniarka próbowała mnie uspokoić






