Leżeli na trawie, nadzy, wpatrując się w nocne niebo usiane gwiazdami.
Rania przysunęła się bliżej Maximusa, ponieważ wiatr owiewający jej nagie ciało był dość chłodny. Jej partner otoczył ją ramionami i splótł ich nogi, by ogrzać ją nieco bardziej.
Złożył delikatny pocałunek na jej czole. – Musimy wracać.
Powinni, ale żadne z nich nie wstało ani nie próbowało odejść. To było idealne. Chcieli dele






