Rozdział sto szósty
• SCARLETT •
Kiedy usiadłam wygodnie w naszym domu, w mojej głowie wirowały słowa Giny. Groźba, jaką stanowił Joseph, wisiała złowieszczo, rzucając cień na pokój, o który tak ciężko walczyliśmy. Spojrzałam na zegarek – zbliżała się 18:00, a Alexander miał zaraz wrócić do domu.
Z ciężkim westchnieniem opanowałam się i czekałam na przybycie Alexandra. Myśl o omówieniu z nim nie






