Rozdział Sto Piętnaście
•SCARLETT•
Wczesne poranne światło przesączało się przez na wpół otwarte żaluzje, rzucając długie cienie na sypialnię. Leżałam w łóżku, wpatrując się w sufit, a mój umysł wirował od niepewności i niepokoju. Wczorajsza konfrontacja z Zarą pozostawiła mnie zdezorientowaną i wyczerpaną emocjonalnie. Pomimo przejrzystości porannego światła, moje myśli pozostawały spowite wątpli






