Dziewczyna leżała na łóżku. Wyglądała na szesnaście lub siedemnaście lat. Jej ręce były skute kajdankami do wezgłowia, a całe ciało pokryte śladami ugryzień. Z niektórych ran spływała krew, a inne przybrały fioletowy kolor.
Mężczyzna, który napierał na nią swoim ciałem, jęczał z rozkoszy, tłukąc ją. Wbił zęby w jej lewą pierś, a drugą ściskał drugą ręką.
– P-proszę, puść mnie – błagała dziewczyna






