Łzy.
Nie. Nie łzy. Proszę, tylko nie znowu.
Wstrzymuję oddech, pragnąc, aby się nie rozkleiła. Proszę, nie płacz. Proszę. Słowa odbijają się echem w mojej głowie, zdesperowane i bezużyteczne.
Jej dłonie zsuwają się z mojej talii, pozostawiając za sobą zimną pustkę. Zanim zdążam zareagować, zanurza się pod wodę, a jej ruchy są płynne i celowe.
– Sloane... – wyciągam instynktownie rękę, muskając mar






