160(2)
O Boże. Przełykam ślinę z trudem i wykonuję jego polecenie, rozstawiając stopy i czując powiew chłodnego powietrza przemykający między moimi udami.
– Grzeczna dziewczynka – mruczy, ściskając mój prawy pośladek, po czym ponownie daje mu klapsa.
– Przygotuj się, Aniele, to będzie wyboista jazda. Chyba że... – urywa, a ja odwracam się, patrząc na niego.
– Chyba że co?
– ...nie masz na to ochot






