Ryker:
Uśmiechnąłem się, słysząc kroki mojej żony zbliżającej się do mojego pokoju.
Zapukała dwa razy, co sprawiło, że uśmiech nie schodził mi z twarzy. — Proszę.
Weszła do środka, spojrzała mi w oczy i pokręciła głową na widok przygotowanego przeze mnie oczekiwania. Jedzenie stało już na stole – kazałem służącym przygotować wszystko specjalnie dla nas. — Chodź, zjedzmy, póki wszystko jest przynaj






