Ryker:
Wymagało to ode mnie resztek samokontroli, by nie skrzywdzić kobiety, która najwyraźniej nie wiedziała, w co gra.
Fakt, że otwarcie rzucała wyzwanie Alfie, świadczył o tym, iż nie zdawała sobie sprawy z grożącego jej niebezpieczeństwa. Bez względu na to, czy była moją żoną, czy nie, nawet mate nie pozwolono by na testowanie cierpliwości Alfy w taki sposób.
Wyczuwając zagrożenie wiszące w sypialni Adriany, Grant, Shane, moja siostra Jade i jej partner Kurt weszli do środka, przyglądając się nam obojgu.
— Adriano, sugeruję, żebyśmy poszli na spacer — powiedział Grant, obejmując ją ramieniem. Zmarszczyła brwi ze zdziwieniem, po czym skinęła głową i cofnęła się o krok. Jej oczy zmierzyły mnie od stóp do głów, jakby czekała na moją reakcję, ale nie zamierzałem jej dać — przynajmniej jeszcze nie teraz.
Ruszyła w stronę drzwi, próbując mnie minąć, zanim chwyciłem ją za ramię, ściskając je tak mocno, aż drgnęła z bólu.
— Jeśli jeszcze raz przekroczysz przy mnie granice, nawet twoje moce cię nie uratują.
Temperatura jej ramienia gwałtownie wzrosła, gdy próbowała mnie oparzyć, ale nie poluźniłem uścisku. Zaciskałem palce, dopóki nie usłyszałem trzasku kości pod wpływem siły. Z jej oka popłynęła łza, zanim ją puściłem, wiedząc, że nie złamałem kości, ale siła uścisku wystarczyła, by naderwać jej ścięgna.
Przyłożyła dłoń do posiniaczonego ramienia, po czym wyszła za Grantem, który objął ją ramieniem i wyprowadził za drzwi szybciej, niż zdążyła to przetrawić, chcąc mieć pewność, że nie zrobi ani nie powie nic głupiego. Wszyscy, którzy to widzieli lub słyszeli, spięli się, a przez sekundę niemal namacalnie czułem ciszę panującą w całym domu.
Przewróciłem oczami i wyszedłem z jej pokoju. Słyszałem jej przyspieszone bicie serca i nie mogłem nie zauważyć, że Krieger budził się z dotychczasowego odrętwienia.
— Co z tobą? — zapytałem mojego wilka, który stawał się coraz bardziej niespokojny.
— Ta dziewczyna... jest w niej coś szczególnego — powiedział Krieger, co sprawiło, że zmarszczyłem brwi w konsternacji.
— Milczysz prawie rok i w chwili, gdy decydujesz się odezwać...
— Mówię poważnie, przestaniesz ją krzywdzić.
— Musi zostać poskromiona, by nauczyć się szacunku do swojego Alfy, wtedy zdecydujemy, co dalej.
***********************
Zszedłem na kolację i zauważyłem Adrianę siedzącą w kuchni. Wpatrywała się w kubek trzymany w dłoniach, a na jej twarzy malował się grymas. Poczułem kłucie w piersi na widok jej obandażowanego ramienia i zauważyłem, że Krieger stawał się niespokojny widząc, że cierpi.
Wszedłem do jadalni bez słowa. Moja siostra Jade poderwała się z krzesła, gdy tylko mnie zobaczyła. Jej spojrzenie stwardniało; wychodząc z jadalni, celowo potrąciła mnie ramieniem w wyzywający sposób. Nie fatygowałem się z odpowiedzią, wiedząc, że robi to celowo; nie miałem zamiaru kłócić się z nią tego wieczoru.
Grant, Shane i ich partnerki, Sierra i Daphne, siedzieli przy stole z oczami utkwionymi w talerzach. Pozostali członkowie watahy zachowywali się podobnie, choć nie mogłem nie zauważyć, że miejsca mamy i taty były puste.
— Gdzie są wszyscy? — zapytałem, wskazując na puste krzesła.
— Jade właśnie dowiedziała się, że twoi rodzice nie zostają w rezydencji. Większość wyszła na kolację, inni zjedli przed powrotem do domu — powiedział Grant, unikając mojego wzroku. Po prostu skinąłem głową. Nie zamierzałem robić zamieszania z powodu takich szczeniackich zagrywek.
— Przekaż im, że dzisiejszy wieczór to wyjątek i puszczę to płazem. Jednak jeśli ktoś będzie miał problem z jakąkolwiek moją decyzją, na pewno zajmę się tą sprawą inaczej — powiedziałem, wychodząc z jadalni. Wszedłem do kuchni i zastałem Adrianę w tej samej pozycji, w której zostawiłem ją wcześniej.
— Alfo — powiedziała z szacunkiem jedna ze służących. Macy, stojąca przy drzwiach i czekająca na jakiekolwiek polecenie Adriany, pokręciła głową na widok mojej żony. Wiedziała jednak, że lepiej nie odzywać się ani słowem.
Podszedłem do niej i usiadłem obok, sprawiając, że cała się spięła.
— Wszystko w porządku?
— Czego chcesz tym razem? Którą kość wybierzesz do pęknięcia? — zapytała, odsuwając się ode mnie. Wstała z krzesła, zostawiając szklankę wody nietkniętą i mrucząc pod nosem przekleństwa. Westchnąłem i podszedłem do niej, tym razem powstrzymując ją przed odejściem i obejmując ją w talii.
Moje oczy rozszerzyły się jednak, gdy poczułem iskrę przebiegającą przez całe ciało. Zmusiłem się, by cofnąć ręce wbrew sobie, i spojrzałem na nią groźnie. Odwróciła się twarzą do mnie; jej gniew był widoczny z kilometra, ale ja byłem zbyt skupiony na próbie zrozumienia tego, co się stało. Cios w prawy policzek — Adriana mnie spoliczkowała — wyrwał mnie z nagłego oszołomienia. Zamrugałem z zaskoczenia, a Adriana mordowała mnie wzrokiem.
— Nigdy więcej nie waż się kłaść na mnie palca, Rykerze Vance, bo przysięgam...
Warknąłem na nią, ale ona po prostu przewróciła oczami w kpiący sposób.
— Warcz sobie ile chcesz, Alfo. Powiedziałam to jakiś czas temu i powtórzę raz jeszcze. Jesteś ICH Alfą, a nie moim.
Odwróciła się i ruszyła po schodach, masując posiniaczone ramię. Biłem się z myślami, czy iść za nią, ale zrezygnowałem. To było zbyt wiele jak na nas dwoje na jeden dzień, a szczerze mówiąc, po tak długim dniu potrzebowałem spokoju.
Kręcąc głową na samego siebie, wszedłem na górę do swojego pokoju, ignorując zdumione spojrzenia członków watahy, którzy widzieli przed chwilą, jak Adriana mnie policzkuje. Nie żeby to był ich interes, ale Alfa cieszył się szacunkiem KAŻDEGO członka stada. Wyglądało jednak na to, że Adriana będzie pod każdym względem wyjątkowym przypadkiem.
— Tak przy okazji, to ty zacząłeś — powiedział Krieger, co sprawiło, że znów się skrzywiłem.
— Po czyjej ty jesteś stronie? — warknąłem na mojego wilka. — Z tego, co pamiętam, jesteś MOIM wilkiem.
— Owszem, jestem, ale to nie znaczy, że pochwalam wszystko, co robisz. Jako twój wilk mówiłem ci, żebyś nie krzywdził swojej dziewczyny. Ty jednak zdecydowałeś inaczej — odparł Krieger, na co przewróciłem oczami. Uszczypnąłem się w nasadę nosa, po czym wszedłem do sypialni i zatrzasnąłem drzwi.
Moje myśli wciąż wracały do tej iskry, którą poczułem wcześniej.
Co się ze mną działo?






