languageJęzyk

Rozdział 3: Mała petarda

Autor: Aeliana Thorne5 cze 2026

KAEL

Kilka dni później, nadzorując trenujących pod moim okiem mężczyzn, nie mogłem powstrzymać myśli, by nie wracały do niej. Pomijając fakt, że Elara spóźniła się dwadzieścia trzy minuty, nie mogłem przestać myśleć o jej lśniących ciemnych włosach i tych burzowych szarych oczach, w których było tyle buntu.

Taka piękność mogła narobić sporo kłopotów, zwłaszcza w sali pełnej samotnych samców beta i alfa.

Właśnie wtedy Elara przemknęła przez drzwi sali treningowej i zatrzymała się. Ubrana w standardowy mundur — czarny top i spodnie kamuflażowe, z długimi czarnymi włosami spiętymi w ciasny kucyk — na bogów, wyglądała bardziej jak symbol seksu niż oficer wojskowy.

Sposób, w jaki top opinał jej kształtny biust i podkreślał wąską talię, wpuszczoną w spodnie camo, które absolutnie nic nie robiły, by ukryć jej krągłości, sprawił, że moje serce zaczęło bić szybciej, a usta wyschły.

Moja wilcza natura poruszyła się we mnie, spragniona podejścia bliżej i dowiedzenia się, jak pachnie, ale dzięki bogom, opamiętałem się. W chwili, gdy weszła, wszyscy moi ludzie przerwali trening i skupili na niej całą swoją uwagę.

Stojąc wciąż jak wiewiórka w blasku reflektorów, Elara zamrugała dwukrotnie, po czym uniosła podbródek i ruszyła, by dołączyć do kolegów.

Jako pierwsza kobieta w historii, która dołączyła do programu, sprawiła, że chłopcy zachowywali się, jakby nigdy wcześniej nie widzieli kobiety, i zaczęli wydawać wszelkiego rodzaju dźwięki świadczące o ich aprobacie, a im bardziej to robili, tym bardziej byłem wściekły.

— Cisza! — rozkazałem, a mężczyźni natychmiast się opanowali i stanęli na baczność. — Elara Vance jest po prostu waszą koleżanką, a wy zachowujecie się jak stado napaleńców! Wróg równie dobrze mógłby wysłać wam grupę panienek, żeby pokonać was wszystkich w bitwie! — Zacząłem chodzić tam i z powrotem z rękami splecionymi przepisowo za plecami. — Może dam wam coś na przeczyszczenie głów. Sto pompek, już!

Mężczyźni posłuchali natychmiast i przystąpili do zadania, a kiedy Elara schyliła się, by do nich dołączyć, wskazałem na nią palcem. — Ty! Chodź tutaj!

Jej oczy rozszerzyły się na sekundę, zanim podbiegła do mnie. — Tak, Wasza Wysokość.

— Od teraz „Dowódco”. Spóźniłaś się! — Elara otworzyła usta, by coś powiedzieć, ale jej przerwałem. — Nie chcę słyszeć niczego, co wyjdzie z twoich ust, dziewczyno. Spóźnij się jeszcze raz, a wylecisz z programu! Zrozumiano?!

Elara przełknęła ślinę i odwróciła wzrok. — Tak, Dowódco.

Potem obserwowałem, jak przechodzi przez każde zadanie fizyczne, które im narzucono, by sprawdzić ich poziom siły, i tam, gdzie mężczyźni łatwo się męczyli, Elara parła naprzód. Każde zajęcia zaliczała śpiewająco, mimo że wyglądała na skrajnie wyczerpaną.

— Widziałeś tę nową dziewczynę?

Mój wilczy słuch wyłapał głos mojego asystenta, a kiedy za nim podążyłem, znalazłem go w męskiej szatni, rozmawiającego przez telefon.

— Mówię ci, to bestia! — powiedział podekscytowany do telefonu. — I słyszałem, że jest Omegą. Z taką siłą, ciekawe, jaka byłaby w łóżku.

Trzask.

Zanim się obejrzałem, wyrwałem mu telefon, rzuciłem o podłogę i podeptałem na kawałki, a w tym samym ruchu chwyciłem go za gardło i przycisnąłem do szafki.

— Wasza Wysokość! — wykrztusił.

— Co ty, do cholery, wygadywałeś? — zapytałem, zaciskając dłoń na jego szyi.

— Nic, panie — jąkał się. — Tylko męskie gadanie!

— Z kim?!

— Z przyjacielem!

Poczułem nagłą pokusę, by odnaleźć tego przyjaciela, ale wziąłem głęboki oddech i uspokoiłem się. Co się ze mną, do diabła, dzieje i dlaczego mnie to obchodzi?

— Trzymaj się od niej z daleka — warknąłem. — Jeśli choćby dotrze do mnie cień podejrzenia, że na nią spojrzałeś lub niewłaściwie oddychałeś w jej pobliżu, wyrwę ci język i dopilnuję, byś nigdy więcej nie dostał pracy w tym kraju. Zrozumiano?

— T-tak, Wasza Wysokość! — wybełkotał, a wtedy w powietrzu uniósł się odór moczu. Skrzywiłem nos z obrzydzeniem, puszczając go, a on odwrócił wzrok ze wstydem, drżąc i próbując ukryć fakt, że właśnie zsikał się w spodnie.

Czy taki człowiek w ogóle powinien trenować moich ludzi?

Wyszedłem z pokoju, kręcąc głową, ale nie fatygowałem się z powrotem, by obserwować Elarę i resztę. Miałem przeczucie, że jeśli to zrobię, ktoś inny mnie zdenerwuje i to nie skończy się dobrze.

_________________

Później tego dnia nadszedł czas wyjścia z pracy i byłem właśnie w drodze, myśląc o paście carbonara, gdy mój wzrok przykuło coś w jednej z sal treningowych.

Wchodząc do środka, znalazłem Elarę na ścianie w sprzęcie do wspinaczki górskiej, zablokowaną przy następnym ruchu. Nie powinno jej tu być po godzinach, ale byłem zaintrygowany, więc oparłem się o futrynę drzwi, obserwując, jak zamierza to rozwiązać.

Elara zdawała się szukać miejsca na postawienie stóp, by móc chwycić kolejny kamień i wspiąć się wyżej, i wtedy odkryłem, że nie ma rozłożonego materaca asekuracyjnego. Alarm przeszył moje ciało, sprawiając, że wszedłem do sali w pełnej gotowości. Jeśli Elara spadnie z tej wysokości, połamie sobie mnóstwo kości. — Elara, co ty wyprawiasz? — zażądałem odpowiedzi.

Dziewczyna zamarła i wygięła szyję, by spojrzeć na mnie w dół. Teraz, gdy byłem bliżej niej, słyszałem jej ciężki oddech świadczący o tym, że jest wycieńczona. — Próbuję dostać się na szczyt — westchnęła.

— Możesz to zrobić innym razem. Musisz teraz zejść — nakazałem.

— Nie — wysapała. — Muszę to zrobić dobrze. Nie udało mi się na zajęciach.

Miałem zamiar rozkazać jej za pomocą mojego autorytetu Alfy, gdy nagle straciła oparcie pod stopami. Jej krzyk był pierwszą rzeczą, która przeszyła powietrze, mrożąc mi krew w żyłach.

To było tak, jakby wszystko działo się w zwolnionym tempie: Elara spadająca w powietrzu, jej czarne włosy tworzące aureolę wokół głowy. Poruszając się błyskawicznie, użyłem swojej superprędkości, ustawiając się tak, by mogła wpaść mi w ramiona, a kiedy to się stało, świat jakby się zatrzymał. W ułamku sekundy w miejscu, gdzie zetknęły się nasze skóry, rozbłysły elektryczne iskry, a powietrze ponownie wypełniło się zapachem masła i miodu.

Zupełnie jak ostatnim razem, gdy pobiła Brocka i jego kumpli.

Nasze oczy się spotkały i nie mogłem odwrócić wzroku. Burza w jej oczach nagle wydała się bezpieczną przystanią, a jej usta... gdybym tylko wiedział, jak smakują...

— Co tu się dzieje?

I tak po prostu czar prysł, zabierając ze sobą iskrę i zapach, który uważałem za realny. Odwróciłem się i zobaczyłem brata stojącego kilka stóp dalej, więc delikatnie postawiłem Elarę, a ona odsunęła się ode mnie, jakbym był zarazą.

— Jakieś wyjaśnienie? Słyszałem krzyk — naciskał mój brat, a Elara patrzyła to na jednego, to na drugiego z nas. Teraz wrócił mi gniew.

— Ta mała iskierka właśnie podjęła próbę samobójczą.

Brwi Elary wystrzeliły w górę. — Co?! Nie! — zwróciła się do Rowana. — Próbowałam ukończyć sesję wspinaczkową na ścianie!

Rowan zmierzył ją wzrokiem od stóp do głów. — Bez uprzęży, materaca asekuracyjnego i nadzoru? — zapytał Rowan lodowatym tonem, który sprawił, że nawet ja poczułem się nieswojo.

Elara otworzyła usta, by coś powiedzieć, ale mój brat jej przerwał. — Idź do domu, Elaro. — A kiedy próbowała go ominąć, złapał ją za ramię, wymuszając jej uwagę. Powietrze wypełniło się jej głośnym wdechem, ale dominacja Rowana sprawiła, że temperatura, do cholery, spadła. — Nigdy więcej nie próbuj takich sztuczek, słyszysz?

Elara zamrugała wielokrotnie, po czym skinęła głową i wtedy Rowan ją puścił. Gdy tylko odbiegła, brat zwrócił się do mnie ze srogą miną.

— O co w tym wszystkim chodziło?

Zmarszczyłem brwi, splatając ramiona. — O co miało chodzić? Spadła, a ja ją złapałem.

— Widziałem, jak na nią patrzyłeś, Kae. Tak samo jak patrzysz na włoską kuchnię, jakbyś był zakochany.

Teraz poczułem się dotknięty. — Może masz halucynacje, bracie. Dobrze wiesz, że nie jestem typem, który się zakochuje.

Rysy Rowana złagodniały. — To nic złego, jeśli ci się podoba. Nie musisz być taki jak ja. — Mój brat odwrócił wzrok, ale dostrzegłem w nim ból.

— Nie próbuję być taki jak ty, Row. — Zmniejszyłem dystans między nami i położyłem mu rękę na ramieniu. — Ta dziewczyna to kłopoty i nie mam zamiaru się w nią angażować. Zresztą to o ciebie powinienem się martwić.

Czoło mojego brata zmarszczyło się. — Co masz na myśli? Wszystko ze mną w porządku. — Zrzucił moją rękę z ramienia.

— Na pewno? — Uniosłem brew. — Widziałem, jak ją ostrzegłeś, Rowanie. Od dawna nikt cię tak nie obszedł. — Niebieskie oczy Rowana błysnęły, co wywołało mój uśmiech. Rzadko udaje się wywołać u niego jakąkolwiek reakcję w tych dniach. — Zależy ci na niej.

Jego oczy stwardniały, a wyraz twarzy stał się beznamiętny, gdy wsunął ręce do kieszeni. — Mam ochotę na makaron, a dziś twoja kolej na gotowanie. — Odwrócił się, by wyjść.

— Możesz ją mieć, wiesz? — zawołałem za nim, co sprawiło, że zatrzymał się w pół kroku. Wystarczyło jedno odwrócenie głowy, bym niemal zatoczył się do tyłu od intensywności gniewu przesłanego przez łączącą nas więź.

— Nie wkurzaj mnie, Kae — zagrzmiał, a jego autorytet wywołał gęsią skórkę na mojej skórze. — Ten etap mojego życia jest martwy i pozostanie pogrzebany.

I po tych słowach wyszedł z pokoju, a ja byłbym przekonany, że obaj myślimy to samo, gdyby nie to, że mój brat właśnie pokazał gniew, a nie okazał żadnej emocji od lat.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 3: Rozdział 3: Mała petarda - Krew i Straż Przednia: Przeklęta partnerka bliźniaczych alf | StoriesNook