Evelina
Krążyłyśmy po sali, zatrzymując się co jakiś czas, by porozmawiać ze znajomymi mi współpracownikami. Wszyscy wydawali się zaskoczeni moim wyglądem, a ich pełne niedowierzania spojrzenia były zarówno schlebiające, jak i nieco krepujące.
– Widziałaś gdzieś solenizanta? – zapytał Kyle z księgowości, a jego oczy zbyt długo spoczywały na moim dekolcie.
– Jeszcze nie – odpowiedziałam, subtelnie






