Punkt widzenia Ophelii
– Dzyńńń –
Przeraźliwe wycie mojego telefonu wyrwało mnie ze snu.
Zwinęłam się głębiej pod koce, z mocno zaciśniętymi oczami, a jedna z moich rąk młóciła na oślep, aż w końcu moje palce musnęły urządzenie. W głowie mi pulsowało tępym echem zaschniętego księżycowego wina i przebodźcowanych wilczych zmysłów.
Wpółprzytomna odebrałam połączenie.
Rozbawiony kobiecy głos popłynął






