Z perspektywy trzeciej osoby
Sterling stał z dłońmi swobodnie wsuniętymi w kieszenie, unosząc lekko podbródek – w nieomylnym dla Alfy geście pozwolenia.
„Spróbuj”.
„Nie... na pomoc! Aaa!!!”
Krzyk porywacza wydarł się przez wąski korytarz, surowy i zdesperowany, odbijając się echem niczym wycie zranionego zwierzęcia.
Ophelia z zakłopotaniem cofnęła rękę. „Przepraszam” – powiedziała z zawstydzeniem.






