Targowisko to chaos, przeciążenie zmysłów, od którego kręci mi się w głowie w najlepszym i najgorszym tego słowa znaczeniu.
Sprzedawcy przekrzykują się nawzajem, a ich głosy zlewają się w symfonię desperacji, wznosząc się ponad śmiech dzieci i brzęk monet.
Powietrze pachnie pieczonymi kasztanami i czymś, czego wolałabym nie identyfikować.
Oczy Malakaia biegają wszędzie, szerokie i ciekawe, a jego






