Budzę się w cieple.
To pierwsza rzecz, którą rejestruję – gorąc przyciskający się do moich pleców, ramiona splecione wokół mnie jak stal. Mój policzek opiera się na twardej klatce piersiowej, miarowe oddechy mierzwią kosmyki moich włosów.
Malakai.
Światło słoneczne wlewa się przez okno, złote i miękkie, malując wszystko blaskiem, który wydaje się nierzeczywisty. Moje serce zamiera na ułamek sekund






