ZERYA.
Minęły dwie godziny, odkąd skręciłam mu kark, a on wciąż się nie porusza.
Jego serce nie zabiło, leży tam po prostu bez życia.
Co ja zrobiłam? Cholera, zabiłam go!
Serce mi wali, gdy tulę jego głowę na swoich kolanach. Wciąż jesteśmy w jego pokoju w motelu, w miejscu, do którego można się włamać bez najmniejszego problemu.
Ale nie ma mowy, bym mogła przenieść go w bezpieczniejsze miejsce.
C






