Z perspektywy Blythe
– Blythe, ten człowiek kłamie! Ja jestem twoim ojcem – powiedział Marlowe chrypliwym głosem. – Nie... nie słuchaj go!
Wściekły Alfa Jaxen wydał z siebie niski warkot, wpatrując się z gniewem w Marlowe'a. Bez ostrzeżenia podniósł się z miejsca i uderzył go pięścią w twarz. Z głośnym, pełnym bólu stęknięciem Marlowe upadł na podłogę. – Wystarczy! – krzyknął na niego Alfa Jaxen.






