Polinski wymusił uśmiech. Gdyby był tylko on i Dickson, nie miałby nic przeciwko temu, by ostro rozmówić się z Rue. Jednak w obecności Sierry, Jonathana i Mateo nie miał innego wyjścia, jak tylko to znosić.
Rue również nie spodziewał się zastać w środku tylu osób. Na pierwszy rzut oka widział, że nie byli to zwyczajni ludzie. Przez lata jego wzrok stał się przenikliwy – to były osoby z „tą” aurą,






