Dickson podniósł wzrok na Polinskiego. Dla niego Polinski był niemal zbyt idealny — myślał tak nawet teraz, nawet jako jego chłopak.
Nie chodziło tylko o jego wygląd. Jego usposobienie było łagodne, a cierpliwość niewyczerpana. Dickson ani razu nie widział, żeby wobec kogokolwiek stracił panowanie nad sobą.
– Nie wróci do mnie – powiedział spokojnie Polinski. – Jest na to zbyt dumny.
Wtedy Rue ods






