Ścieżka, którą wybrałam, odbijała od głównych terenów posiadłości i prowadziła w starszą część lasu, gdzie drzewa były bardziej sękate, a ich korzenie wystawały z ziemi niczym pnącza gotowe opleść stopy każdemu, kto tamtędy przechodził.
Znałam tę część lasu sprzed dziesięciu lat. Zbierałam tu rośliny niemal co tydzień, ucząc się, które z nich rosną w jakich warunkach, które pojawiają się po deszcz






