Perspektywa Avery
Zanim wróciłam do szklarni, zdołałam już niemal całkowicie przetłumaczyć sobie, że to, co zobaczyłam – a raczej wydawało mi się, że zobaczyłam – w lesie, było tylko złudzeniem. To zapewne mój mózg płatał mi figle, po miesiącach stresu i niemal bezsennej nocy biorąc sęk w drzewie za coś, czego w ogóle tam nie było.
Na pewno nie była to żadna wiedźma. Ani jędza. Ani żadne z tych st






