Sharon straciła równowagę, a gdy tylko udało jej się z powrotem stanąć pewnie na nogach, dostrzegła młodą twarz wykrzywioną z gniewu.
To była Tina.
– Pani Stanley, co to ma znaczyć? – zapytała chłodno, pocierając ramię w miejscu, za które została chwycona.
Niegdyś elegancka twarz Tiny była wykrzywiona furią. – Sharon, czy ty naprawdę myślałaś, że kiedy powiedziałam ci o możliwości ponownego ślubu






