Sharon była zaskoczona jego nagłym ruchem i instynktownie spróbowała się wyrwać.
Jego dłoń mocno zacisnęła się na jej szyi, wywierając obezwładniający nacisk.
– Panie Stanley, co to ma znaczyć? – zdołała jedynie zapytać Sharon, a jej głos był chłodny i napięty od szarpaniny oraz gniewu.
W jej oczach zapłonęły iskry wściekłości.
To tylko nasiliło dyskomfort Edwina, a przez jego umysł przemknął obra






