Sharon spojrzała na niego, zdezorientowana jego pytaniem.
Jego głęboko osadzone oczy ciągle się zwężały, skupiając się w onyksowej ciemności, czarne i błyszczące.
Zmarszczyła brwi z dezorientacją, czując jego uścisk dłoni na ramieniu, tak silny, że wydawało się, jakby miał połamać jej kości.
– Ał – wydała z siebie cichy okrzyk.
To słowo wypaliło jak ogień na nerwach Edwina, a on puścił ją gwałtown






