To była Sharon.
May pomyślała: „Czy Edwin właśnie wyszedł, żeby poszukać Sharon? Czy w takim razie... słyszał to, co jej wcześniej powiedziałam?”
Na tę myśl May wzdrygnęła się.
Nogi jej zadrżały i o mało nie upadła.
W ostatniej chwili podparła się ściany.
Usłyszała głos wyraźnie wymawiający: „Edwin”.
May myślała, że to głos Sharon.
Wpatrywała się w tę dwójkę.
Jednak Sharon odchodziła coraz dalej,






