Mimo twarzy pełnej gniewu Edwin wciąż był tak przystojny, jakby jego wygląd był dziełem Boga.
Był tak szlachetny, że nikt nie mógł mu dorównać.
Edwin stłumił emocje i powiedział rozkazującym tonem: „Sharon, wracaj, kiedy już skończysz te swoje fanaberie!”.
Patrząc na gniewne oblicze Edwina, Sharon uśmiechnęła się. „Panie Stanley, jesteśmy już rozwiedzeni. To, czy skończyłam z fanaberiami, czy nie,






