Lilah
Na zewnątrz tak wiele się działo, ludzie biegali jak szaleni. Przy otwartym oknie słyszałam krzyki, ale nic z tego nie miało sensu. Dopóki nie zobaczyłam Colta, który wściekły zmierzał ciężkim krokiem w stronę szpitala stada.
– Dokąd on idzie? – mruczę do Callie.
– Kto?
– Doskonale wiesz, o kim mówię. To przez niego pilnujesz mnie, a nie jego!
– Daphne tu jest – oznajmia, jakby to była






