LUCAN.
Zabrakło mi słów i mogłem tylko patrzeć, jak odchodzi. Nawet nie wzięła ze sobą kwiatów.
Spojrzałem przez szczelinę między książkami i zobaczyłem, jak wraca do środkowego blatu, gdzie zaczęła przekładać książki i papiery, nie mówiąc ani słowa.
Blondynka zaczęła zadawać pytania, ale Patrea po prostu potakiwała głową, nie udzielając odpowiedzi.
Czy była zła?
Nic przecież nie zrobiłem. Ni






