*Elie*
Pierwszą rzeczą, jaką zauważyłam po przebudzeniu, była cisza.
To nie była cisza lochu, ciężka i dławiąca jak pleśń i rdza. To był rodzaj ciszy, który nastaje dopiero po burzy — surowe powietrze, wilgotna ziemia, milczenie lasu, który został wytrącony z równowagi, a teraz łapał oddech.
Mój policzek spoczywał na kurtce Kaela i przez jedną oszałamiającą chwilę niemal pozwoliłam sobie uwierzyć,






