Elie
— Naprawdę myślisz, że przemówienie naprawi to miejsce?
Głos Vady poniósł się po na wpół odrestaurowanym dziedzińcu, odbijając się od rusztowań i pękniętych marmurowych kolumn, na których niegdyś wisiały złote i srebrne sztandary. Sarkazm, jak zwykle, przychodził jej z taką łatwością jak oddychanie. Stała z rękami w kieszeniach, z upiętymi włosami i ubłoconymi butami, patrząc na wpół zebrany






