*Elie*
— Słyszałam, że mamy nową przybłędę.
Szept Vady musnął moje ucho, gdy przechodziłyśmy przez pole treningowe. W jej głosie słychać było w równym stopniu ciekawość, co przekorę. Poranek był na tyle chłodny, że przy wydechu widziałam własny oddech, a w powietrzu unosił się ostry zapach przypalonego metalu — woń, która zawsze towarzyszyła lekcjom żywiołów u Valeriusa.
Spojrzałam na nią z ukosa.






