*Elie*
Najpierw zmienił się wiatr.
Przyniósł zapach, o którym nawet nie wiedziałam, że go pamiętam — sól i deszcz, splecione z czymś chłodniejszym. W chwili, gdy go poczułam, zamarłam. Żołądek mi się zacisnął, odwróciłam się w stronę bramy zewnętrznej dokładnie w momencie, gdy strażnicy zawołali Valeriusa.
Kiedy w mgle pojawiła się sylwetka, gardło mi się ściasnęło.
Zale.
W niczym nie przypominał






