Kael
Poranek nadszedł powoli, jakby świat wciąż decydował, czy chce zacząć od nowa.
Ogień wypalił się w nocy, pozostawiając jedynie łoże złotego żaru, który pulsował cicho pod szarym światłem skradającym się przez okno. Elie wciąż była zaplątana w pościel obok mnie, z jednym ramieniem zarzuconym na moją pierś i palcami kreślącymi leniwe, nieświadome kółka na mojej skórze. Każdy dotyk lekko mrowił






