Odwróciła się i ujrzała przed sobą wysokiego, smukłego mężczyznę. Podniosła dłoń, by zetrzeć deszczówkę z oczu i wyraźnie przyjrzeć się jego twarzy. Jej oczy wypełniły się radością.
– Marco, wróciłeś!
– Mhm. – Mężczyzna o oczach jak gwiazdy i białych zębach własnoręcznie przykrył twarz Sotirii przyniesionym ręcznikiem. Nie miał serca użyć zbyt wiele siły, dlatego delikatnie ocierał wodę z jej twar






