— Powinnaś być wdzięczna. Kiedy wyciągałem cię z wody, już nie oddychałaś. Gdybym spóźnił się o kilka sekund, zapadłabyś w wieczny sen. I zamiast leżeć w moim łóżku, leżałabyś w trumnie.
Uwodzicielski głos mężczyzny dotarł do jej uszu.
— Tak, masz rację! — Sotiria wysunęła koniuszek języka.
— Ech! Nie wiem, co się dzieje, ale ostatnio mam takiego pecha, jakby wszystkie nieszczęścia świata sprzysię






