— No już, spokojnie. Głębokie wdechy. Wdech. Wydech. Razem ze mną. — Jej głos prowadził mnie niczym lina nad zawalającym się mostem. Mój wzrok utkwił w jej oczach, desperacko próbując naśladować ruch jej klatki piersiowej.
Odstawiła mnie delikatnie, pobiegła gdzieś i wróciła ze szczotką do włosów. Moja głowa znów spoczęła na jej nogach.
— Trzymaj to. Po prostu ściśnij mocno. Proszę, Vae.
Próbowała






