Noc stanęła po naszej stronie, zaciągając zasłony na niebie, i jakby świat nam sprzyjał, natknęłyśmy się na odosobniony, opuszczony kościół.
Przestałyśmy biec; każda z nas sapała, jakbyśmy przebiegły cały rok w jeden dzień.
„Nie wiem jak wy, ale ja się tam chowam. Nie zrobię ani kroku więcej” – wydyszała jedna z dziewczyn, zgięta w pół.
Nikt nie oponował. Weszłyśmy do budynku przez jedno z wybityc






