— Co tam, mała? Wykrztuś to, zanim zgnije. — Morvath stuknęła w stół.
Przygryzłam wargę, wodząc wzrokiem po pokoju. — No więc... postanowiłam znaleźć pracę.
Rosalind aż zapowietrzyła się z wrażenia, zakrywając usta dłońmi, po czym wrzasnęła: — O ja pierdolę!
Morvath zdzieliła ją w ramię, nawet nie patrząc. — Mówiłam ci, żebyś przestała przeklinać, ty nieokrzesana istoto.
— Morv! Czy możesz zignoro






