Szliśmy dalej. Nagle uderzył we mnie silny odór.
Im bliżej byliśmy, tym stawał się cięższy, aż miałam wrażenie, że oblepia mi gardło.
W końcu go znalazłam, siedzącego na podłodze za wielkim metalowym stołem.
Musiałam po prostu uwierzyć, że to on, bo był jedyną osobą w pomieszczeniu. W przeciwnym razie mężczyzna przede mną w niczym nie przypominał potwora, który nawiedzał moje sny.
Jego głowa była






